O moje zdrowie dbają naturalne suplementy Calivita kiedy jestem zmęczona biorę Magnez B6

Finanse od kołyski

Małgorzata • Marzec 11, 2011 • Komentarze (10)
KieszonkoweKieszonkowe
Trzy dni temu obchodziliśmy Święto Kobiet z tej okazji zapytałam mojego 3 letniego synka:

„Kamil a czy podarujesz babci kwiatka” na co on odpowiedział „Mama ale ja nie mam swoich pieniążków!

W tym momencie nasunęło mi się pytanie Od kiedy i czy w ogóle dawać moim dzieciom kieszonkowe?

W jaki sposób to robić, w jakiej wysokości ma być to kieszonkowe, czy raz na tydzień czy raz na miesiąc? Jak nauczyć dziecko oszczędzać?

 

Ja osobiście uważam, że kieszonkowe dziecku należy dawać ale robić to w sposób przemyślany.

Kieszonkowe to narzędzie, które ma nauczyć nasze dziecko już od najmłodszych lat jak zarządzać swoimi finansami, budujemy w nim szacunek do pieniążków oraz sprawiamy, że takie małe osóbki czują się ważne bo posiadają coś swojego. Coś czym samodzielnie zarządzają.

W jakim wieku pierwsze kieszonkowe?

Sądzę, że najlepszy wiek to wtedy kiedy dziecko umie już liczyć i wie w jaki sposób wydawać pieniążki.Moja 5 letnia córeczka dostaje już symboliczną kwotę. Zależy to od nas rodziców czy rozmawiamy z dzieckiem o pieniądzach, o ich wydawaniu, oszczędzaniu, inwestowaniu czy po prostu ten temat jest pomijany w codziennych rozmowach.  Razem z mężem rozmawiamy przy dzieciach o naszych finansach, o naszych rachunkach, jak planujemy swoje wydatki, w jaki sposób zarabiamy pieniążki.

Jaka kwota kieszonkowego?

Wszystko zależy od zasobności portfela rodziców i dojrzałości dziecka. Najważniejszą rzeczą jest to aby była to stała kwota, wypłacona w ustalonym terminie.  U mojego malucha jest to cotygodniowa wypłata, ponieważ dla małego dziecka miesiąc czasu jest to zbyt długi okres i będzie miał kłopoty z zagospodarowaniem kieszonkowego w tak długim okresie czasu. Im starsze dziecko tym można wydłużać okresy wypłat do dwóch tygodni a później nawet do miesiąca.

Jak nauczyć dziecko oszczędzania?

Uczmy dzieci także oszczędzania, ale żeby tego dziecko nauczyć musi sobie wybrać cel. Bowiem trudno nawet dorosłym oszczędzać dla zasady.

W rewelacyjny sposób kształtujemy w ten sposób w dziecku nawyk określania celów.  Wiadomo, że dla dzieci celem będzie zabawka, gra czy naklejki,  ale sam fakt, że będzie umiało sobie określić już co chce to zaprocentuje mu w przyszłości.

A na koniec posłuchajmy jak nasze dzieci opowiadają o pieniążkach:

 

No related posts.

Tags: , , , ,

Kategoria: Przedszkolaki

Komentarze (10)

Trackback URL | Subskrybuj komentarze za pomocą RSS Feed

  1. Klaudia Piotrowska pisze:

    Bardzo przyjemny artykuł Małgosiu:)Pomimo że nasz maluch ma dopiero 6 miesięcy to i tak warto pomyślec o tym aby kiedyś zastosowac takie małe wypłaty w naszym domu:)
    Genialny pomysł który będzie procentowac w przyszlosci:)
    Pozdrawiam:)

    • Małgorzata pisze:

      Ja stosuję u mojej 5 letniej córeczki już takie mini wypłaty i młoda ma już konkretny plan na co przeznacza swoją „wypłatę”

  2. Agnieszka Jędraszczyk pisze:

    Małgosiu świetny temat. Rewelacyjnie, że poruszyłas tę kwestię na swoim blogu. Temat „kieszonkowego” jest dla nas rodziców tematem trudnym „do ogarnięcia” wtedy, kiedy dzieci zaczynają naukę w szkole i szkolne sklepiki pochłaniają „lwią część” bilonu z naszych portfeli. Dlatego, zanim pociechom pozwolimy na samodzielnie wydawanie wszystkiego (bo tak najczęściej w euforii i zachwycie działają, wydając za jednym zamachem wszystko), to co dostaną od nas, rozmawiajmy z dziećmi na temat ich marzeń i faktycznych potrzeb.
    Tak jak napisałaś, wspólne określenie z dzieckiem celu na jaki przeznaczy pieniądze jest bardzo istotnym elementem, który zaprocentuje w przyszłości. Nauczenie dzieci dysponowania pieniędzmi z „kieszonkowego” jest procesem prostym i przyjemnym, tyle tylko, że wymaga od rodziców konsekwencji i czasami wnikliwej analizy. Im szybciej zaczniemy rozwijać inteligencję finansową naszych pociech będzie rozwijana, tym lepiej. Samodzielne podejmowanie przez dzieci decyzji związanych z zarządzaniem „własnymi finansami” może w niedługim czasie dać fantastyczne przełożenie również na budżet domowy (piszę z własnego doświadczenia). Im później temat finansów jest „udostępniony” młodemu człowiekowi, tym gorzej dla nas rodziców. Młody człowiek bowiem słabo obeznany z tematem „zwróć uwagę na cenę tego i tamtego…”, „porównaj sobie X i Y”, po otrzymaniu kieszonkowego dostaje małpiego rozumu i kieszonkowe pozostaje w przepastnej kasie jakiegoś pierwszego lepszego sklepu. Ot i po frajdzie.
    Zadaniem rodziców, a nie szkoły ani Szkolnej Kasy Oszczędności, jest nauczenie dzieci dysponowania pieniędzmi. Sami musimy wybrać ten najwłaściwszy moment.

    Jestem przekonana, że każdy podejmie temat finansów ze swoim dzieckiem w najwłaściwszym momencie.

    • Małgorzata pisze:

      Dziękuje Agnieszko za komentarz. Napisałaś, że nauka dzieci dysponowania swoimi pieniążkami jest procesem prostym i przyjemnym. Właśnie w taki sposób to róbmy jak napisała Agnieszka – bawmy się z dziećmi ponieważ poprzez zabawę dzieci przyswoją o wiele więcej wiedzy niż jeżeli na siłę będziemy ich zmuszać do nauki w tym przypadku finansów.

  3. Piotr pisze:

    KASA!!!! Ha…temat jak istnieje ludzkość zawsze ważny i ciekawy. Tym bardziej, że dotyczy także i naszych dzieci.
    Pamiętam byłem w piątej klasie podstawówki. Wakacje spędzałem u dziadków. Miałem marzenie. Chciałem posiadać magnetofon (szpulowy o symbolu ZK-145) i porządne radio w domu, lubię do dziś dobrej jakości muzykę. Rodzice nie koniecznie mieli możliwość zakupienia sprzętu.
    Wiesz Gosia co się stało? U dziadków niesamowicie obrodziły wiśnie. Drzewa się wprost uginały pod nimi. Miałem marzenia – wiec szukałem rozwiązań. Znalazłem punkt skupu owoców i grzybów i … no właśnie od 8 do południa na drzewie, a potem od to samo od 14 do minimum 17. I tak każdego dnia przez cztery tygodnie.
    Po powrocie z wakacji zakupiłem: magnetofon, mikrofon i dołożyłem mamie do zakupu porządnego stereofonicznego radia do domu „Zodiak dss-402″.
    Mając te swoje marzenia, od najmłodszych lat szukałem możliwości ich realizacji. Poszukiwałem rozwiązań. Jako dziecko niestety nie miałem „kieszonkowego” – może szkoda, a może i dobrze.*
    Niepotrzebne skreślić. :-)

  4. Piotr pisze:

    Mój syn Michał nie dostaje kieszonkowego, a potrafi tak gospodawować pieniedzmi, że jak go pytam, to zawsze jakie drobne ma.

  5. Marcin pisze:

    Dziecko musi poczuć wartość pieniądza, najlepiej, jeżeli dostanie pieniądze za jakąś drobną pracę. W przyszłości będzie potrafiło lepiej gospodarować swoimi pieniędzmi. Znam to z własnego doświadczenia. Część pieniędzy dostałem od rodziców, ale część też musiałem zarobić ciężką pracą.

  6. Paweł Stopka pisze:

    Witam Małgorzato :) , jestem pierwszy, ale pewnie nie ostatni raz na blogu . Poruszyłaś ważny i moim zdaniem pomijany temat w życiu rodzica i młodej osóbki- a mianowicie edukacja finansowa od kołyski . :) . Ciekawy post dający czytelnikom dużej dawki przydatnej informacji. Warto uczyć dzieci finansów i podstawowych zasad bo to przynosi duże korzyści w przyszłości.

    Pozdrawiam Paweł
    Pomagam na MyBankier.com

  7. Maciek pisze:

    I co Małgosiu, dajesz już temu 3 letniemu kieszonkowe?

    • Małgorzata pisze:

      3 latkowi nie daję ale starszej córce owszem – już zaczynam pokazywać skąd biorą się pieniążki.

Naprzód, wyraź swoje zdanie!




Jeśli chcesz dodać swój avatar do komentarza to zdobądż Gravatara.