Jak to Ryba w kosmos się wybierała
W czasie pobytu w USA pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę do NASA. Obszar NASA to 56 tyś ha i można powiedzieć, że jest małym miasteczkiem z własną sygnalizacją świetlną.
Po wnikliwej kontroli (prawie jak kontrola na lotnisku) weszliśmy na teren NASA.
Zwiedzanie NASA zaczęliśmy od wycieczki autobusem po terenie ośrodka. Przejeżdżaliśmy obok głównego budynku NASA , w którym przygotowuje sie do startu rakiety.
W relacjach telewizyjnych większość dziennikarzy właśnie na tle tego budynku relacjonuje mające tam miejsce wydarzenia.. Wg obliczeń flaga, która jest namalowana na budynku jest największą taka flagą na świecie. Dla porównania, niebieski prostokąt z gwiazdkami na fladze ma wielkość boiska NBA. Co do rekordów to właśnie w tym budynku znajdują się największe na świecie rozsuwane drzwi.
Ich wielkość nie dziwi, jeśli ma się na uwadze fakt, że to właśnie przez nie, specjalnym torem, transportowane są na platformę startową ogromnych rozmiarów statki kosmiczne.
Niedaleko głównego budynku znajduje się wieża widokowa gdzie można było z bezpiecznego miejsca oglądnąć platformę skąd startują wszystkie statki kosmiczne.
W następnym budynku, który zwiedzaliśmy poświęcony był w całości sławnej misji Apollo. Największe wrażenie na mnie zrobiła prawdziwa sala kontroli lotów, gdzie na żywo mogliśmy oglądać przygotowania do startu oraz końcowe odliczanie.
A na sam koniec chętne osoby mogły wybrać się w kosmos zobaczyć jak z góry wygląda ziemia. Maszyna czekała gotowa do startu i profesjonalny strój kosmonauty też!!!
Oczywiście żartuje ale kiedyś czemu nie?
Na pocieszenie została tylko pamiątkowa fotografia
No related posts.
Kategoria: Weekendowo















Widać, że podobało Ci się w tym ziemskim kosmosie na Florydzie, prawda?
Prawda. Każda podróż daje nam nowe wiadomości i tym razem było tak samo. Teraz całkiem inaczej oglądam doniesienia z Przylądka Canaveral – byłam i widziałam to na żywo. Niesamowite uczucie.
Ostatnio widziałem dokumentalny film z tego miejsca. Fajnie było sobie to wszystko przypomnieć i powspominać, choć to było całkiem niedawno.
Ja też jak widzę w telewizji te miejsca w których byłam z chęcią oglądam i wspominam. Ale Piotrze wiesz, że połknęłam bakcyla kręcenia filmików i kamera towarzyszy mi teraz wszędzie. Nie ma to jak oglądnąć filmik własnej produkcji. Wrażenie – bezcenne!!
Hmmm… własna produkcja, to fajna rzecz, tyle tylko, że jeśli wiesz, że mogłaś coś lepiej nakręcić, lepiej zmontować, to oglądanie nie jest aż takie fascynujące.
Chyba, że potrafisz zachwać do tego wszystkiego odpowiednio duży dystans.